Być jak Szewczyk Dratewka

02.06.2015

Jak patrzę na to zdjęcie, rozumiem dlaczego moją ulubioną bajką w dzieciństwie był „Szewczyk Dratewka” a nie „Kopciuszek”. Już wtedy wiedziałam, że w spodniach ogrodniczkach jest wygodniej niż w za krótkich sukienkach. Są takie dni, kiedy martwię się tym, ile jeszcze dziecka we mnie.

focia2

Zamierzałam napisać o czymś zupełnie innym, ale świętowanie Dnia Dziecka pokrzyżowało moje plany. Patrzyłam na te wszystkie fejsbukowe zdjęcia z dzieciństwa znajomych i myślałam sobie, jakie one fajne, ile dobrych emocji wywołują, aż miło się robi. Pomyślałam też sobie, że o ile nostalgiczny powrót do dzieciństwa nas cieszy, a rady żeby pielęgnować dziecko w sobie chętnie w tym dniu przyjmujemy, o tyle trudniej już nam to wewnętrzne dziecko rzeczywiście zaakceptować. Na pewno znasz to uczucie bezradności, kiedy rzeczywistość po prostu cię przerasta. Nieważne z jakiego powodu. Czy to będzie choroba, rozczarowanie sobą lub innymi, a może codzienne zwyczajne problemy. Próbujesz, ale ciągle coś nie wychodzi. Zaczynasz wątpić, czy ci się uda i w końcu sobie poradzisz. W takich momentach chce się uciec albo rozpłakać. To jest właśnie to dziecko, twoja najsłabsza i najdelikatniejsza część. Pytanie, co zrobisz? Jakim rodzicem dla siebie będziesz? Przywołasz się do porządku, każesz „się ogarnąć”, przestać rozczulać czy raczej zwyczajnie się o siebie zatroszczysz? A jeśli tak, to w jaki sposób? Ja mam swoje sprawdzone metody:  spacer w lesie, zabawa z synem i muzyka (najlepiej głośna i słuchana podczas przejażdżki autem).

 

Z okazji Dnia Dziecka dostałam prezent. Znajomy przesłał mi słowa: NIE OBAWIAJ SIĘ PORAŻEK! TYLKO RAZ MUSISZ MIEĆ RACJĘ! Zapamiętam, dziękuję!

Komentarze

comments

« wróć