Jak pokonać „smętnicę”, czyli bajka o depresji

10.05.2015

A gdyby tak trzeba było wytłumaczyć dziecku, że mama lub tata choruje na depresję? To jest dopiero wyzwanie! Jak to zrobić żeby nie powiedzieć zbyt wiele, ale wystarczająco żeby uspokoić? Jak zawsze w takich momentach przychodzą mi do głowy bajki. To najlepszy sposób oswajania z tym, co trudne i niezrozumiałe. Tak powstała krótka opowieść zatytułowana „Smętnica”. Jeśli uznasz, że może ci się przydać, skorzystaj proszę:

stawkolor

W pewnym domu o ścianach z gliny, domu, w którym nie było ani strychu ani piwnicy, mieszkał mały chłopiec o imieniu równie pięknym, co tajemniczym i budzącym niepokój. Każdy, kto je wypowiedział poznawał sekret, wyjaśniający przyczynę epidemii, jaka zapanowała w miasteczku. Niewielu miało odwagę poznać prawdę przez co chłopiec zapomniał jak się nazywa. Po wielu latach, kiedy dorósł i stał się mężczyzną, nadal nie pamiętał swojego imienia. Próbował jednak żyć jak wszyscy. Ożenił się, został szczęśliwym tatą. Tylko czasem przypominał sobie, że nie pamięta i zaczynał się smucić. Bardzo kochał swoje dzieci, najbardziej na świecie: cudowną córeczkę i przemiłego synka, ale bywały takie dni kiedy czuł się jak przybysz z innej planety. Chował się wtedy w sobie, starał się ukryć, ale to nie pomagało. Mówił coraz mniej, miał coraz mniej siły i prawie w ogóle się nie uśmiechał. Patrząc na swoje Skarby czuł tak wielki strach, że narodziła się w nim myśl o ucieczce na drugą stronę tęczy. Od tego momentu zaczął się zmieniać. Stawał się brzydki, niemiły i wszystko go denerwowało. Aż pewnego ranka nie poznał swojego odbicia w lustrze. I wtedy wszystko sobie przypomniał. Nie mógł jednak wyjawić sekretu swoim dzieciom, mógł im tylko obiecać, że zajmie się mieszkającym w jego ciele przybyszem z innej planety tak żeby już ich nie odwiedzał. Każdego następnego dnia starał się ze wszystkich sił dotrzymać danego przyrzeczenia.

A jak to się zaczyna? Wszyscy to znamy: stresy małe i duże. Kiedy jesteśmy zestresowani nasz organizm wydziela silne hormony takie jak adrenalina i kortyzol, co uruchamia kolejne procesy i reakcje w naszym ciele. Mobilizujemy się wtedy niejako do działania. Tyle, że w przeciwieństwie do pradawnych czasów, kiedy to trzeba było walczyć albo uciekać przed drapieżnikiem, dzisiaj nasz mózg jest niczym w permanentnej gotowości. Co prawda presja codzienności nie musi wywołać choroby, ale dodatkowy stres związany z bolesnymi wydarzeniami, takimi jak rozwód, separacja czy utrata bliskiej osoby bądź pracy już tak. To właśnie wymykająca się spod naszej kontroli reakcja stresowa mózgu, jak twierdzi dr Stephen Ilardi – autor programu terapeutycznej zmiany stylu życia – jest kluczowym czynnikiem wyzwalającym depresję. Jeśli do tego utrzymuje się przez całe tygodnie (zwykle przed epizodem depresji) nasz mózg „zaczyna zasypiać”, co oznacza, że szwankuje koncentracja, uwaga, pamięć czy myślenie abstrakcyjne. Do tego dochodzi gwałtowne obniżenie nastroju i ogólnej aktywności. Oczywiście niektórzy z nas są bardziej podatni na chorobę. Genetycy sprawdzili, że chodzi o około 40 % (Hamet i Tremblay, 2005). U takich osób serotonina (neuroprzekaźnik mający związek z wygaszaniem ośrodków mózgowych zawiadujących reakcją stresową i z obniżaniem lęku) działa mniej efektywnie. Na pewno znacie takie sformułowanie „ zaburzenie równowagi chemicznej”, którego używa się mówiąc o depresji. Chodzi właśnie o układ serotoninergiczny. Chorują jednak nie tylko osoby z tzw. „wadliwymi genami”. Środowisko i styl życia mają więc znaczenie większe niż można by sądzić. A gdyby tak zastosować antydepresyjną profilaktykę? Na pewno warto spróbować, tym bardziej, że istnieje ryzyko nawrotów depresyjnych epizodów.

Wspomniany przeze mnie psycholog kliniczny dr Ilardi proponuje zintegrowany program leczenia depresji. Gdybyście byli zainteresowani polecam jego książkę „Pokonaj depresję”, a poniżej kilka najważniejszych zaleceń, które możecie zastosować już teraz:

  • pielęgnuj kontakty i udzielaj się towarzysko, bo wsparcie choćby jednej zaufanej osoby zmniejsza o połowę zagrożenie depresją po trudnych doświadczeniach życiowych
  • dbaj o dobry sen, bo właściwa dawka snu jest konieczna żeby cieszyć się dobrym samopoczuciem fizycznym i psychicznym
  • ruszaj się, bo aktywność fizyczna zmienia mózg równie silnie jak leki i pomaga radzić sobie ze stresem
  • jedz ryby (w dużych ilościach), bo tłuszcze omega-3 mają silne działanie przeciwdepresyjne
  • nie myśl, zajmij się czymś, bo ciągłe analizowanie i roztrząsanie jedynie potęguje negatywny nastrój
  • „wystawiaj się” na światło tak często jak to możliwe, bo to właśnie ono pobudza mózg do wytwarzania serotoniny, co działa przeciwdepresyjnie
  • i koniecznie przytulaj się, bo to jeden z najprzyjemniejszych sposobów na wygaszanie aktywności ośrodków stresowych mózgu.

unnamed (2)

Wracając do pytania, co wspólnego z depresją ma spełnianie marzeń. Pewnie już się domyślacie. Poza farmakoterapią i zaleceniem zmiany stylu życia powinno wypisywać się recepty o treści: spełnij jedno, nawet małe marzenie! W taki właśnie sposób z depresją poradziła sobie bohaterka reportażu Lidii Dudy, nazywana w Internecie „Królową Autostopu”. Mając tylko skromną emeryturę postanowiła spełnić swoje marzenie o podróżowaniu po świecie. A przy okazji wygrała z chorobą! Kiedy jest na miejscu i nie zwiedza spotyka się z ludźmi chorującymi na depresję i dzieli się tym, jak odmieniła swoje życie.

Zastosuj przeciwdepresyjny styl życia i spełniaj swoje marzenia!

Jestem ciekawa waszych doświadczeń. Jeśli macie ochotę podzielić się nimi ze mną lub z innymi, zapraszam.

Monia, czyli Monika Wirżajtys – psycholog i terapeuta; 509 401 889

Gabinet Psychologiczny

 

Komentarze

comments

« wróć